piątek, 10 listopada 2017

Fine Line

Tytułową chustę autorstwa Pauli Wiśniewskiej wydziergałam już jakiś czas temu,było to na pewno latem ale nie pamiętam dokładnie kiedy ;) Specjalnie wybraliśmy się z przyjaciółmi do ogrodów Sanssouci w Poczdamie by wykorzystać je jako tło do zdjęć. Niestety lub stety słońce było wyjątkowo piękne,więc większość zdjęć prześwietlona ;)))) chyba już się przyzwyczailiście,że tak mam. Ale przynajmniej czas nam miło mijał.
Jednak niewątpliwą przyjemnością było robienie zdjęć Maryli ( dziękuję :)) gdyż ona super naturalnie się zachowuje i rozumie o co mi chodzi.










Oczywiście bez głupawki się nie obyło,nasi mężowie uwielbiają wszelką kpinę :) i dobrze się bawili robiąc za piękności wschodu ;)



Liczyłam,że zdjęcia na kolejnej modelce wyjdą ładniejsze ale słońce operowało super światłem a moje umiejętności są zbyt małe by mogły wyjść lepsze.Jednak mam tak wielką słabośc do tej pani,że musiałam to zdjęcie dodać.



Wnioski:wzór mega przyjazny,polecam bardzo,dziergało mi się bezstresowo,choć musiałam pruć w międzyczasie a nitki przecudnej urody :)

metryczka:
Fine Line by Paula Wiśniewska
merino z 7oczek kolor perłowa szarość
kolorowe sock z sock club june od Moniki O'brien

obie cudowne :)

radośnie się żegnam i pozdrawiam, do kolejnego posta :)

niedziela, 1 października 2017

Ktoś tu ze mną pogrywa.

aż trudno uwierzyć, że piękna pogoda może mi utrudnić zdjęcia, wydawałoby się,że śnieg czy deszcz mają większe możliwości. A jednak piękne słońce i większość zdjęć prześwietlona ;(. Specjalnie wybrałam się z mężem do lasu bo taka piękna letnia wręcz pogoda a tu szok lasu nie ma, zostały jakieś obrzynki. Nie ma ładnych zakątków bo w większości to place ściętych drzew i masa gałęzi. Nic to, nie zniechęciłam się. Ubrałam się i wzięłam chustę i tu zaczął się cyrk. Wiatr, tak to on, pogrywał sobie ze mną. Na nic moje przebieranki, ustawienia w cieniu, półcieniu lub w pełnym słońcu. Lipa, że aż strach. Wiatr stawiał swoje warunki.
Wzięłam ze sobą trzy chusty, które udało mi się skończyć, wyprać, pochować nitki. Dzisiaj ostatnią zbierałam z podłogi ;).
Plan musiał być wykonany, przecież się nie poddam. Zdjęcia zrobiliśmy, pospacerowaliśmy trochę i kiedy wróciliśmy wrzuciłam zdjęcia do kompa. No nic, mówi się trudno nie ma dobrych zdjęć niech będą chociaż takie, na których cokolwiek widać, również moją walkę z wiatrem by uwiecznić i pokazać moje wytwory.
Na tych, które wrzucam widać chustę wg. wzoru Danzig Justyny Lorkowskiej :)
Do stworzenia jej użyłam wełny sock prosto od Marty Wolskiej z Zagrody oraz na kolorowe kamyki malabrigo mechity w kolorze archangel. Obie rewelacyjne. Miękkie, że aż miło, można miziać i się przytulać cały czas.
I tak oto wygląda moja wersja tej chusty. Jestem z niej bardzo zadowolona i mam nadzieję cieszyć się nią w długie i zimne miesiące zimy.

Pozdrawiam Was serdecznie z nadzieją na kolejne spotkania :)

piątek, 24 lutego 2017

Małe formy

to coś co pokochałam w tym roku ;) Jakiś czas temu przyglądając się moim robótkom doszłam do takiego wniosku i mam na to niezbite dowody;) Tej zimy wybitnie można było się o tym przekonać,ponieważ zrobiłam siedem czapek i trzy kominy a sweterek jeden,czyli wspominany w poprzednim poście piórkowy.Na drutach nadal mam kardigan Vermont Hani Maciejewskiej. Zaczęłam go pomiędzy czapką nr 5 a kolejną nr 6.Marzył mi się od dawna, jednak w związku z tym,że widziałam potrzeby moich najbliższych i oczywiście ulegając mojej potrzebie dziergania poświęcałam czas na owe małe przerywniki. Sweterek dziergam z wełny Cascade 220 w pięknym kolorze oberżynowym. Proces będzie trwał jeszcze jakiś czas zatem na razie zdjęć nie będzie.
Natomiast na zdjęciu widoczna jest moja ostatnia robótka. Wydziergałam dla siostry czapkę i komin lub jak mówią inni otulacz. Użyłam Rios Malabrigo w kolorze tormenta. Wzór na czapkę wybrała siostra,to: Rikke Hat. Natomiast komin zrobiłam używając wzoru na czapkę Dear Hubbie Hani oczywiście :)zmieniając jedynie to,że zamiast zakończyć w typowy dla czapki sposób robiłam ją prosto i na końcu zrobiłam ściągacz prawie taki jak na dole czapki.



Dziękując Wam za komentarze i wizyty oddalam się do mojego sweterka:)

poniedziałek, 17 października 2016

Waga piórkowa

bo właściwie tylko 114 gram waży mój sweterek,który przez ostatnie tygodnie powolutku dziergałam. Zainspirowała mnie autorka bloga http://knitologwpodrozy.blogspot.com/ , która oprócz zachęcania do zrobienia takich sweterków wykonała fantastyczny tutorial. Zatem oprócz zachęty miałam również pomoc techniczną wyposażoną w zdjęcia i opis. Bardzo dziękuję!
Sweterek pomimo tego,ze powstawał powoli to sprawił mi wiele przyjemności ponieważ włoczka z której go wykonałam to alpaca brushed drops. Kupiłam ją dosyć dawno w promocji z zamiarem produkowania takich lekkich sweterków.
Mam jeszcze w zapasach podobną włóczkę w srebrnoszarym kolorze i pięknym,głębokim burgundzie. Jednak w tak zwanym międzyczasie pomyślałam,że chętnie połączę je z inną włóczką. To na razie plany,co z tego wyjdzie zobaczymy.
Zdjęcia zrobiła dzisiaj rano,przed pracami polowymi :) niestety mój aparat wariuje fotografując fiolety i mają się one nijak do rzeczywistego pięknego,głębokiego fioletu.



W czasie kiedy mój blog zupełnie został zaniedbany zdążyłam skończyć studia,i kiedy odkryłam,ze czasu mam więcej wróciłam do dziergania. Do dzisiaj mam zrobione dwie czapki, dla córki i synowej, niestety zdjęć brak,może jeszcze mi się uda.
Nie mogę narzekać na nudę mam w planach kolejne czapki i chustę więc się dzieje.
Pozdrawiam wszystkich zaglądających promiennie :)

niedziela, 6 grudnia 2015

Zamotanie z poplątaniem :)

Witajcie,tak dawno mnie nie było,że aż samej trudno mi uwierzyć. Nie było spowodowane to moją niechęcią do pisania czy dziergania ale tak po prostu brakiem czasu. Praca,studia,i wiele innych obowiązków powodowały i nadal powodują,że nie daję rady. Doszło do tego,że oglądam blogi i różne inspiracje i raczej nie komentuję bo wydaje mi się ,że nie zdążę. Trochę robiłam na drutach i oczywiście więcej prułam.Kupiłam masę wzorów i trochę włóczki ,ale do pokazania nie mam zbyt wiele. Pomimo to się chwalę,królują szarości i niebieskości i powiem,że szary to super kolor! Z tych udziergów jestem zadowolona bo włóczki ciepłe i miłe więc eksploatowane są bardzo intensywnie. Proste i jeszcze raz proste. I to się u mnie najbardziej sprawdza. Co do motania to głównie dlatego,że się zamotałam wielokrotnie dziś w czasie robienia zdjęć :))) jak to ja -zakręcona wciąż. Nie umiałam się zdecydować ,więc zdjęć sporo. Pozdrawiam ciepło i słonecznie. I do zobaczenia koniecznie.





zapomniałam dodać,
chusta Spontaneous projektu Hani Maciejewskiej

włóczka:
Holst Garn Coast